Wystąpił błąd w tym gadżecie.

piątek, 14 października 2011

Sprawa Iwony Wieczorek, sprawa Małgosi Szabatowskiej

Obie kobiety zaginęły kilkanaście miesięcy temu. Tak naprawdę nic je nie łączy, tylko tyle, że obie "rozpłynęły" się w powietrzu. Obiema sprawami zajęła się prokuratura. 



Śledztwo w sprawie zniknięcia Małgorzaty Szabatowskiej zostało umorzone. - Wiem, że to najgorsza sytuacja dla rodziny, bo nie wie, co się dzieje z krewną. Ale musieliśmy podjąć jakąś decyzję, bo postępowanie nie posunęło się ani o krok - tłumaczy prokurator Aleksander Lipner, który prowadził śledztwo.
Plakat ze zdjęciem zaginionej
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Plakat ze zdjęciem zaginionej

Małgorzata Szabatowska, 31-letnia pracownica Eurobanku, zaginęła w listopadzie 2010 r. Nie przyszła do pracy, nie zgłosiła nieobecności. Przyjaciółka poszła sprawdzić, co się z nią dzieje (miała klucz do mieszkania). Drzwi były nietypowo zamknięte: na dolny zamek. W środku niedojedzony obiad, nierozpakowane zakupy, wszystko wskazujące na pośpiech. Ani śladu Małgorzaty.

Poszukiwań nie ułatwiał brak nagrań z monitoringu, który zarejestrowałby jej pojawienie się po nagłym wyjściu z domu. Pojawiły się osoby, które miały rzekomo mieć informacje o losie kobiety. Pewien mężczyzna zadzwonił nawet z informacją, że wie, gdzie jest przewożona Małgorzata. Podał namiary na samochód, który miał ją wieźć. Policja zrobiła obławę. Nikogo nie znaleziono. Informator tłumaczył potem, że sprawa mu się... przyśniła. Prokuratura przyznaje, że Małgorzata mogła paść ofiarą przestępstwa. - Tyle że nie znaleźliśmy na to żadnego dowodu - przyznaje Jacek Para, szef podgórskiej prokuratury, która prowadziła śledztwo. Nic nie dały poszukiwania z wykorzystaniem psów tropiących, przeczesywanie dna zbiornika w Zakrzówku ani przesłuchania z użyciem wariografu.
Pełnomocnik rodziny złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu, wskazując na konieczność m.in. dodatkowych przesłuchań. - Wykonujemy jeszcze te czynności, by nie pozostawić żadnych wątpliwości - przyznaje prokurator Para.








czwartek, 13 października 2011 16:45
altŚledztwo w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek jest przedłużone do 31 grudnia. Co jest obecnie przedmiotem badań śledczych?

Szuka jej nadal rodzina, policja. Do poszukiwań zaangażowano nawet jasnowidzów, różdżkarzy i zupełnie przypadkowych ludzie. Iwona Wieczorek przez kilka miesięcy była bohaterką serwisów informacyjnych. W jej poszukiwania włączyły się setki internautów. Iwona Wieczorek stała się swoistą ikonę wszystkich zaginionych. Policja pod nadzorem gdańskiej prokuratury sprawdza nadal dane elektroniczne, które mogą w jakikolwiek sposób przybliżyć śledczych do rozwiązania zagadki zniknięcia nastolatki. 

- Obecnie gruntownej analizie poddawane są wszelkiego rodzaju dane elektroniczne szczególnie te pochodzące z sieci telekomunikacyjnych. Nadal też sprawdzane są wszelkie sygnały jakie nadal docierają do nas w związku ze sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek – poinformował nas prokurator Wojciech Szelągowski z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Zdaniem  specjalistów zajmujących się m.in. poszukiwaniami zaginionych nadmierny szum wokół sprawy mógł zaszkodzić efektywnym poszukiwaniom, w sytuacji, gdy czas marnowany był na przesłuchanie osób, które coś jakoby widziały lub konfabulują. To nadmierne zainteresowanie mogło też przerazić ewentualnego sprawcę jej uprowadzenia. O ile to porwanie było przyczyną jej zaginięcia. Jednak i ta teoria nie znalazła potwierdzenia. 

Prokurator Szelągowski w rozmowie z nami poinformował, że śledztwo w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek będzie trwało co najmniej do końca roku. Czy po tej dacie będzie umorzone zależy od decyzji prokuratury. 

Przypomnijmy, że Iwona Wieczorek zaginęła feralnego poranka 17 lipca 2010 roku w drodze z sopockiego klubu do swego mieszkania na Jelitkowskim Dworze. Od tego czasu mnożyły się liczne, niestety mylne, tropy. Sprawa zaginięcia Iwony stała się głośna, kiedy do akcji wkroczył wynajęty przez jej matkę Krzysztof Rutkowski. Wracał do gry po tym, jak spędził w areszcie kilka miesięcy zatrzymany w sprawie tzw. śląskiej mafii paliwowej. Policja początkowo potraktowała sprawę rutynowo. Powołana później specjalna grupa operacyjna działająca pod okiem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku jest na razie bezradna. Na nic zdały się też, mocno nagłaśniane, działania prowadzone przez biuro Krzysztofa Rutkowskiego. Ciągle brak jest punktu zaczepienia. 

Iwona, filigranowa blondynka, 165 cm wzrostu, o oczach koloru piwnego 16 lipca 2010 r., w wieczór poprzedzający zaginięcie ubrała się w ołówkową granatową minispódniczkę, bluzeczkę w niebiesko-białe paski i pożyczone od matki buty na wysokim obcasie. Wyszła nad ranem z sopockiego klubu. Pytanie dlaczego poszła sama nadal jest niewyjaśnione. Do domu nigdy nie dotarła. Co stało się między wyjściem 63 z plaży a blokiem przy Jelitkowskim Dworze?

1 komentarz:

  1. Można było ustalić tożsamość tych dwóch ludzi. Oni coś robili w ten dzień przecież, na pewno byli w jakimś sklepie lub knajpie gdzie był monitoring. Szczególnie uważnie trzeba było przejrzeć wszystkie kamery z dostępnych miejsc, zwłaszcza w pobliżu plaży, ale nie tylko. Trzeba było przewinąć wszystkie dostępne zapisy z taśmy, skoro tylu ludzi jest zaangażowanych w poszukiwanie, to nie powinno być problemu. Może nawet spod któregoś bankomatu istniałoby nagranie dokładnie obrazujące tych ludzi. Prawdopodobnie cały wieczór byli tak samo ubrani, a więc nie powinno to być trudne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz. Włączona jest jego moderacja.Po akceptacji zostanie zamieszczony.