Wystąpił błąd w tym gadżecie.

czwartek, 19 maja 2011

Marta Bieniaszewska - missing. Maybe she stay in England

MARTA BIENIASZEWSKA

She lost 9 June 2009 in Pawlowice in Poland.

Hair: long blond hair

Eyes: green

Height: 168 cm

Special characteristics: tattoo in the spine and tatoo in the shoulder.

It is currently 22 years


Maybe she is in England or Ireland. Please if you see her please contact a polish police or Itaka fundation.


Page fundatioin english language: http://en.zaginieni.pl/   phone number: 

00 48 22 654 70 70
(for persons calling from outside Poland)   or mail: itaka@zaginieni.pl


APEL DO MARTY OD JEJ SIOSTRY IWONA( TO MARTA FROM HER SISTER IWONA)



APPEAL TO !!!!!!!!!!!!!!!!!!! my dear sister MARTY Bieniaszewski LOST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Martusiu where you speak to us to me or to my mother. If you are unable to call then you can write to me on NK or e-mail and enter the phone number to myself and Icertainly will call you. You can also approach the nearest unit of the Police and ask for help someone will certainly help you. Even if you do not have the money to returnhome is something I will help you organize a go at you even at the end of the world justgive a sign. Please think about your little boy and his mother is very ill in the hospitalagain, your presence may result in the return to health. Mother's Day is soon, you come back it would be the best gift.
Do not worry, everything is gonna be okay. most important thing is that I got me does not leave you without the aid of only go back or just speak. We are miss you so much.We want you to come back to us

Waiting for you with longing Iwona


Polish version



                                                                      OKOLICZNOŚCI:
Marta mieszka w Pawłowicach . Dnia 09-06-2009r. o 7.00 rano we wtorek wyszła z domu i ślad po niej zaginął.(takie informacje podał jej mąż zgłaszając zaginięcie na Policji, ale jak było naprawdę nie wiadomo).Dzień przed zaginięciem kontaktowałam się z Martą telefonicznie, ponieważ miała egzamin na prawo jazdy, który niestety oblała. Nie załamywała się tym, wręcz przeciwnie od razu zapisała się na kolejny, który miał odbyć się w sierpniu 2009 roku ( byłam w tym dniu w WORD-zie, gdzie odbywają się te egzaminy i rozmawiałam z Panem, z którym miała mieć egzamin, ale niestety nie stawiła sie na niego).Potem pojechała do domu i tego dnia juz się nie odzywała, a następnego dnia (dzień zaginięcia)około godziny 10.00 rano próbowałam się do niej dodzwonić, ale jej telefon był już wyłączony.W godzinach popołudniowych zadzwonił do mnie jej mąż z zapytaniem czy nie ma u mnie Marty bo rano pojechała do Jastrzębia i nie można się do niej dodzwonić. Początkowo pomyślałam może jej się wyładował telefon, ale czas płynął, a Marta nie wracała do domu.O 20.00 skończyłam pracę i od razu pojechałam do nich do domu, wiedziałam że musiało się coś stać bo Marta nigdy wcześniej nie znikała na cały dzień. Krzysiek jej mąż zapewniał mnie,że nie wie co mogło się stać i że nawet sie nie pokłócili, żeby mogła tak wyjść i się nie odzywać, a po za tym zawsze jak było coś nie tak to dzwoniła albo przyjeżdżała żeby się poradzić i wygadać.Jeszcze tego samego wieczoru Krzysiek jej mąż pojechał na Policję i zgłosił zaginięcie no i zaczął się koszmar, który trwa do dziś.Kilka dni po zaginięciu Marty wydrukawałam plakaty z jej zdjęciem opisem i numerem telefonu kontaktowego i wspólnie ze znajomymi całe Jastrzębie i Pawłowice było obklejone jej zdjęciami.Było kilkanaście różnych dziwnych telefonów, ale żadne z nich nic nie wskazywalo na to, że to właśnie o Martę chodziło.Było nawet podejżenie,że Marta mogła wyjechać do Londynu, bo ma tam kolegę z któtym podobno pisała e-maile, a paszportu Marty nie można było znaleść w domu, ale ja osobiście rozmawiałam z tym chłopakiem i zapewniał mnie,że Marty u niego nie ma.
Pszczyńska Policja w tej sprawie zrobiła niewiele.Wspólnie z rodziną i znajomymi przeczesaliśmy pobliski lasek w Pawłowicach bez pomocy ze strony Policji bo dla nich to była chyba zbyt błacha sprawa. Krzysiek pojechał nawet do jasnowidza Jackowskiego, ale z tego co on opisał nic nam sie nie zgadzało, ale w Łodzi bo na tą miejscowość wskazał Pan Jackowski tak na wszelki wypadek zostały rozwieszone plakaty o zaginięciu Marty, niestety nie było żadnego odzewu.Ja 09.06.2010 w równy rok od zaginięcia Marty byłam u wrózki, która powiedziała mi, że Marta żyje.
Jakieś pół roku temu jej mąż złożył pozew o separację, która została przyznana. Walczył również o pozbawienie Marty praw rodzicielskich nad ich synkiem. rozwód został orzeczony 31.03.2011r.

FAKTY:

Moja siostra Marta Bieniaszewska zaginęła 9 czerwca 2009r . Podejrzane zachowanie męża mojej siostry jest przez policje całkowicie ignorowane. Większość faktów wskazuje na to, że mój szwagier może mieć coś wspólnego ze zniknięciem mojej siostry. Proszę o nagłośnienie sprawy bo wiem, że to jedyna szansa na poznanie prawdy o tajemniczym zaginięciu mojej ukochanej siostry.
Marta ma synka, Olivierka, nigdy nie zostawiłaby go i nie uciekła jak twierdzi jej mąż. Po ok. miesiącu od zaginięcia wyłączył się całkowicie z poszukiwań, poznał inną kobietę i ona się do niego wprowadziła.Pod koniec lipca złożył wniosek o separację Następnie wpadł na pomysł wymeldowania mojej siostry z ich wspólnego mieszkania pod jej nieobecność. Nie utrzymywał z nami żadnego kontaktu i zabronił nam się kategorycznie spotykać z dzieckiem mojej siostry, co było dla mnie i naszej mamy ogromnym ciosem. Po kilku miesiącach zmienił nagle zdanie i już mogłyśmy widywać małego. Dowiedziałam się, że poznał w tym czasie kolejną dziewczynę, która ma roczne dziecko, i do dziś mieszkają razem. Następnie złożył wniosek o alimnety. Dostał pozytywny wyrok, jednak alimnety są nieściagalne ponieważ nie można ich ściągnąć od osoby zaginionej. Następnie zgłosił do fundacji Itaka, że siostra już nie jest zaginiona i ściągnał jej dane z bazy fundacji. Na policji kilkakrotnie zmieniał zeznania. 31 marca ma się odbyła się sprawa rozwodowa z powództwa męża Marty. Dostał rozwód a mojej siostrze zabrano prawa rodzicielskie.Zachowanie mojego szwagra jest dziwne. Sądzę, że miał coś wspólnego ze zniknięciem mojej siostry. Teza o zaginięciu została przyjęta w oparciu o jego słowa. Nikt tego dnia nie widział ani z sąsiadów, ani przechodniów, że wychodziła z budynku.
Chcę walczyć o dobre imię mojej zaginionej siostry i błagam o pomoc. Na organy ściagnia nie mogę liczyć. Podczas całej nieobecności mojej sisotry policjant prowadzacy jej sprawę odezwał się do mnie tylko 2 razy i to też tylko na moją prośbę. Policja przyjmując zeznania Krzysztofa i dając wiarę jego zeznaniom nie zrobiła nic aby zbadać sprawę pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa.

A MY CIĄGLE NIE TRACIMY NADZIEJII...

Wychodząc z domu, każdy ma nadzieję, że do niego powróci. Za godzinę, lub kilka, ale wróci. Do znajomych ścian, zapachu pokoju, ulubionego fotela, i stolika na którym została otwarta książka. Jeszcze tyle stron zostało do przeczytania, jeszcze tyle rzeczy jest do zrobienia. Wychodząc z domu nie mamy świadomości co pokieruje nami, jaki los jest dla nas przygotowany. W naszej świadomości nie ma słowa: zaginięcie. No bo jak to możliwe, że po kimś ślad się urywa. Pozostaje pustka.

Marta Bieniaszewska według zeznań męża wyszła z domu ok. godziny 7 rano 9 czerwca 2010 r w Pawłowicach, woj. Śląskie. Miała wtedy 20 lat. Młoda dziewczyna, matka małego chłopca. Tyle miała planów, tyle nadziejii. Był piękny czerwcowy poranek. Żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazywały na to, że Marta już do domu nie wróci. Jej synek mamy nie pamięta, bo był zbyt malutki. Jakie będzie jego życie, gdy już zacznie rozumieć. Jeszcze tego samego dnia, mąż dziewczyny pojechał i zgłosił jej zaginięcie. Nieprawdą jest, że policja może przyjąć zawiadomienie po 48 godzinach. Gdy bliscy uznają, że takie zachowanie jak brak kontaktu z osobą, kilkugodzinne przebywanie poza domem nie jest w granicach normy zachowania ich bliskiego, policja MUSI przyjąć zgłoszenie. Należy nalegać na wydanie zaświadczenia o przyjęciu zawiadomienia. Do rodziny Matry dochodziły różne sygnały, jednak po sprawdzeniu żadne z nich nie były prawdziwe. Co mogło stać się z dziewczyną?! Do dziś jej bliscy nie mogą otrząsnąć się z tragedii jaką niewątpliwie było nagłe zniknięcie ich siostry, córki, żony a dla dziecka najważniejszej istoty: mamy.






KTOKOLWIEK MÓGŁBY SIĘ PRZYCZYNIĆ DO ODNALEZIENIA MARTY PROSZONY JEST O KONTAKT Z POLICJĄ, FUNDACJĄ ITAKA, STOWARZYSZENIEM "IWONA" LUB ADMINISTRACJĄ BLOGA. GWARANTOWANA ANONIMOWOŚĆ

1 komentarz:

  1. MARTA nie ważne gdzie sie wam JOIN IN;; SANDRA mnie albo DAWID jakiegokolwiek problemu prosimy o JOIN Potrzebujemy was SANDRA MAIL ;;; SandraMail-75@web.de pleas marta pleas phone to me and i mail bitte sandra

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz. Włączona jest jego moderacja.Po akceptacji zostanie zamieszczony.